Czekoladowy Turyn – palce lizać!

Testeskie Podboje Planety nie mają swojej mety! Są nieskończone niczym prosta i Wszechświat ;) Wakacje tuż tuż, więc dziś ponownie ruszamy do magicznej Italii!

Obiecałam kontynuować opowieść o Testerskim Tournee po Włoszech, co niniejszym czynię, bo jako Testers nigdy nie rzucam słów na wiatr. Turystyczna Deklaracja ma dla mnie ponadprzeciętną wartość! Wszystko ma swoją wartość! So let’s continue the journey! ;)

Z zapałem maniakalnego Testersa-Turysty ruszyłam do stolicy włoskiej czekolady, Turynu, kojarzonego chyba jednak bardziej z koncernem Fiata niż z łakociami… Turyn nie ma takiej charyzmy jak Mediolan czy takiej lekkości jak Bergamo. Bo Turyn jest aż za bardzo monumentalny. Wszędzie tylko wielkie ciężkie budowle bardzo do siebie podobne, których jedyną ozdobą zdają się być podcienia, często wzbogacone masywnymi kolumnami… Tylko sporadycznie, jakby w efekcie zupełnego przypadku, pojawiają się milsze dla oka podcienia, które mają kształt gotyckich sklepień, pośród których miejsKee spacer lepiej smakuje. Ale gdy oddamy się testom czekoladowych kreacji, to te toporne kształty schodzą zupełnie na dalszy plan ;) I nad filiżanką gęstej czekolady, mocnego espresso czy delikatniejszej kawy, śmiało możemy rozkoszować się zabytkami z czasów rzymskich i z mniej odległych okresów.
A jest tu trochę atrakcji – przede wszystkim katedra i Całun Turyński oraz słynna wieża Mole Antonelliana kształtem swym przypominająca czapkę papieską. Jest Piazza Castello, ogromny plac stanowiący serce miasta, jest Palazzo Reale, czyli XVI-wieczna rezydencja królewska strzeżona przez posągi Kastora i Polluksa. Jest teatr Teatro Regio i Biblioteca Reale z rysunkami samego geniusza da Vinci, jest Armeria Reale z bogatą kolekcją broni. Są ruiny rzymskiego teatru, stare kolumny, leciwe mury. Jest Piazza San Carlo z wytwornymi lokalami. Polecam przetestować „małe co nieco” w Caffe Torino – nr 240 lub Caffe San Carlo – nr 156. Jest, a w zasadzie są dwa kościoły „schowane jeden w drugim” funkcjonujące jako Santuario Della Consolata. Takie kościołowe 2w1 ;) Jest też w Turynie największy targ w Europie zlokalizowanym na Piazza Repubblica zwanym też Porta Palazzo – można się oddać manii szalonych zakupów. Jednym słowem każdy znajdzie „coś” dla siebie. A z racji Igrzysk Zimowych w 2006 roku w mieście pozostało wiele „poolimpijskich” atrakcji, więc też warto się za nimi rozejrzeć. Na pewno warto wejść do firmowego sklepu Juventusu, wszak Turyn to niekwestionowane królestwo „Białej Damy”, które przyćmiło dawną sławę innej piłkarskiej drużyny FC Torino.

Po prostu testujcie Turyn na swój sposób! Bo każdy test jest dobry i daje apetyczne owoce! Ale nie zapomnijcie o czekoladzie, bo lepszej niż tu, w Turynie to jeszcze nigdzie nie jadłam. Nawet szwajcarskie specjały przegrywają z tą włoską recepturą… Mhh… idę do mej sekretnej szafKee po dawkę endorfin ;)

Copyright by Keenya
Testersi.pl

Poprzednia T-opowieść na Qype

1 Comment »

Written by izabela on July 4th 2011. Category: Inne, Przewodniki, Testersi, Travel, Uncategorized

One Response to “Czekoladowy Turyn – palce lizać!”

  1. Qype*Vibes Polska » Z Kolumbem w portowej Genui responded on 22 Sep 2011 at 4:16 pm #

    [...] Poprzednia T-opowieść na Qype [...]

Trackback URI | Comments RSS

Leave a Reply