POCIĄG do włoskiego podróżowania
Pamiętacie Testersów? Dwie szalone travel-blogerki? Po dłuższej przerwie zapraszamy na kolejną kolorową relację z podróżniczej eskapady do słonecznej Italii, którą specjalnie dla Was napisła Keenya.
Noce okrojone z godzin snu, intensywna turystycznie konstrukcja dnia, teleportacja z miejsca na miejsce… To synonimy Testerskiego Tournee po Italii, o którym już kiedyś coś Wam szepnęłam na Qypie (poplądrujcie stronkę i poszukajcie „włoskiego szczęścia”).
Musieliśmy mieć energię na te wszystkie ambitne T-wojaże i musieliśmy jakoś dotrzeć do tych wszystkich T-celów, które sobie wytyczaliśmy raz po raz. Musieliśmy, a przede wszystkim chcieliśmy! Dlatego teraz radośnie opowiem Wam, jak i czym podróżowaliśmy, no i co zostało naszym komunikacyjnym faworytem.
Pociągi były naszym ulubionym środkiem lokomocji, by nie powiedzieć teleportacji – wszak tyle kilometrów przemierzyliśmy, testując Ligurię, Lombardię i Piemont. Północne Włochy były naszym domem przez sześć słonecznych październikowych dni. Codziennie w innym miejscu, w innej rzeczywistości, w innym pociągu, w innym przedziale, lecz w tym samym dwuosobowym Kee&Kam składzie. Generalnie poruszaliśmy się pociągami regionalnymi i podmiejskimi. Pociągami bardzo eleganckimi, szybkimi i czystymi. Pociągami, które są tanie i wygodne. Pociągami, które podobnie jak szwajcarska precyzyjna kolej, mogłyby uchodzić za wzór do naśladowania dla naszego PKP. Skorzystaliśmy też z usług włoskiego InterCity.
Inwestycja w IC to (wcale niewysoka) cena nieświadomego spóźnienia na wcześniejszy pociąg, o istnieniu którego zwyczajnie zapomnieliśmy, plądrując entuzjastycznie portową Genuę, miejsce narodzin Krzysztofa Kolumba, odkrywcy Ameryki! Zapomnieliśmy… mimo że mieliśmy to „regionalne połączenie” ujęte na naszej magicznej T-rozpisce interesujących nas połączeń. Jeszcze przed wyjazdem z ojczyzny, przefiltrowaliśmy internetową stronę włoskich kolei TrenItalia i przygotowaliśmy sobie z Kamem swoistą ściągawkę z rozkładem jazdy pociągów kursujących na interesujących nas trasach o interesujących nas porach w interesującym nas dniu
Polecam i Wam zrobić sobie coś takiego samego – taki świstek papieru bardzo ułatwia podróżowanie i po świecie się przemieszczanie! A przecież chodzi o to, by sobie życie ułatwiać a nie komplikować!
Szybko, sprawnie i komfortowo – to synonimy włoskiej kolei i taki środek transportu Wam gorąco polecam, a na pewno nie odczujecie żadnych korków, wiecznie „czerwonej linii” na każdym skrzyżowaniu. Nie stracicie, a wręcz zyskacie cenny czas! No i patrząc z punktu widzenia czysto-finansowego, Wasz budżet wcale na tym nie ucierpi, a wręcz zyska. Same korzyści płyną z włoskich torów kolejowych!
We Włoszech królują małe samochody, ale wszystkie, bez względu na gabaryty, i tak są porysowane, przetarte, poobijane… bo jeździ się tutaj jak chce. Przepisy sobie, a jazda sobie. Pełna dowolność i finezja. A parkuje się nawet na zielonym świetle na skrzyżowaniu, zaciąga ręczny, włącza awaryjne i biegnie do bankomatu, bo akurat potrzebujemy gotówKee tu i teraz. Można? Jak widać można. Takie kuriozalne sytuacje są tutaj na porządku dziennym i nikt się temu specjalnie nie dziwi. Poza nami oczywiście, bo jesteśmy z Kamem wychowani w trochę innej kulturze jazdy.
Za każdym razem widok pewnych marek – ikon motoryzacji inspirował mnie beznamiętnie. Dominacja starych i nowych Fiatów 500 i Mini Morrisów wprawiała mnie w gigantyczny zachwyt, bo na tle wąskich uliczek i kolorowych klimatycznych kamieniczek autka te wyglądają naprawdę fantastycznie! I gdybym tylko mieszkała we Włoszech, jednym z moich autek w przepaśnym garażu miłośniczKee motoryzacji, na pewno byłby taki uroczy „mały sprytny bączek”. I obowiązkowo miałabym też skuter, którym w całej tej „nieznośnej lekkości (włoskiego) bytu” mogłabym mknąć przed siebie. Mknąć wybrukowanymi uliczkami klimatycznych miast i miasteczek, a wiatr rozwiewałby mi włosy. Mknąć przed siebie w stronę włoskiego słońca i beztrosKee. Bo taka właśnie jest Italia – wyzwalająca pragnienia i realizująca te wewnętrzne potrzeby i zachcianKee!
Dlatego ochoczo spełniajcie swe marzenia, nie tylko komunikacyjne! Najlepszości dla Wszystkich testujących świat i siebie! Niech pociąg do podróżowania nigdy się nie zatrzymuje!
Copyright by Keenya
www.testersi.pl
Wcześniejsza T-opowieść na Qype
Written by izabela on March 15th 2011. Category: Inne, Przewodniki, Testersi, Uncategorized


Qype*Vibes Polska » Tnąc taflę wody, czyli jet-ski fun responded on 31 Mar 2011 at 9:44 am #
[...] T-opowieść na [...]