Qype prezentuje: blog niekoniecznie fotograficzny

Ostatnio mieliśmy przyjemność rozmawiać z Bartoszem Sobankiem, którego blog: blog.sobanek.com, “niekoniecznie fotograficzny” jak go sam określa, jest nie tylko pełen wspaniałych zdjęć, ale także interesujących treści i dyskusji, które te zdjęcia prowokują.
Qype: Czy możesz najpierw powiedzieć Qyperom kim jesteś i czym się zajmujesz?
Bartosz: Trzydziestolatek. Fizyk z wykształcenia. Programista na co dzień. Zafascynowany Fotografią w każdym jej aspekcie. Początkujący podróżnik. W pewnym momencie mojego życia okazało się, że to właśnie świeżo odkryta Fotografia zaczęła determinować moją aktywność. Chowając się za aparatem odwiedzam miejsca, o których wcześniej nawet bym nie pomyślał. Uwielbiam obserwować ludzi, ich twarze, zachowania, życie codzienne w naturalnym dla nich środowisku.
Qype: Co sprawiło, że założyłeś swój blog, i co jak myślisz powoduje, że jest taki popularny?
Bartosz: Głównym powodem była chęć dzielenia się moimi zdjęciami z innymi ludźmi. Internet otworzył możliwości autoprezentacji, czy też pewnego rodzaju ekshibicjonizmu, który ułatwia dzielenie się swoimi pasjami, zainteresowaniami. Umożliwia dzielenie się własnymi
opiniami z innymi.
Sztywne ramy portali fotograficznych w pewnym momencie zaczęły zbytnio mnie ograniczać.
Zapragnąłem mieć miejsce, w którym nie będzie limitów, gdzie zdjęcia będę mógł opatrzeć komentarzem bądź opowiedzieć historie z nimi związane.
I temu, być może, zawdzięczam dużą liczbę odwiedzin – staram sie uzupełniać obrazy słowem.
Przedstawiam historie codzienne. Nie koloryzuję, nie upiększam, nie dodaję dramatyzmu.
Przełomem dla mnie było otrzymanie nagrody w konkursie na Blog Roku 2009 w kategorii „foto,
wideo, komiks”. Nagle zobaczyłem, że to, co robię tak naprawdę dla siebie, może się podobać.
I oczywiście to rozreklamowało moją stronę.
Qype: Kto według Ciebie jest obecnie najlepszym fotografem?
Bartosz: Z racji tego, że w Fotografii najbardziej cenię działkę zwaną fotografią reportażową nie mógłbym nie wymienić Sebastiao Salgado, Steve’a McCurry, Jamesa Nachtwey’a bądź Brenta Stirtona. Do tej gupy mógłbym zaliczyć także Tomasza Gudzowatego i Tomasza Sikorę.
Jednak prócz uznanych mistrzów chciałbym polecić fotografów mniej znanych, a prezentujących
prace na najwyższym poziomie, tematycznie nie uciekających od prezentowania rzeczy trudnych. Światosław Wojtkowiak, Maciej Dakowicz czy Akash są najlepszymi reprezentami tej grupy.
Qype: Do jakiego nieznanego Ci miejsca na świecie chciałbyś pojechać z aparatem?
Bartosz: Takich miejsc jest mnóstwo! Aktualnie na każdy wyjazd patrzę przez pryzmat fotografii. Nie wyobrażam sobie tego, że mógłbym wybrać się w jakieś miejsce nie zabierając ze sobą aparatu. Pytasz o konkretne miejsce – moim największym i niezrealizowanym marzeniem pozostaje Afryka. Daleka od turystycznych szlaków i ścieżek odwiedzanych przez zorganizowane grupy.
Marzę o wizycie na wyspie Ukerewe, ostatniego azylu tanzańskich albinosów. Chciałbym mieć możliwość przejechania Południowego Sudanu (przed nadchodzącym referendum w sprawie ogłoszenia niepodległości) i północnej Ugandy (tereny działania LRA – Armii Bożego Oporu), wędrowania rwandyjskimi ścieżkami, na których czas powoli zaciera ślady ludobójstwa dokonanego przy milczącej akceptacji całego świata. Ale, by nie było, że szukam tylko niebezpieczeństw, bądź miejsc związanych z ludzkimi tragediami, muszę dodać Etiopię z jej Doliną Omo, kościołami Lalibeli.

Qype: Do jakiego miejsca, które już odwiedziłeś, chciałbyś wrócić ponownie i dlaczego?
Bartosz: Varanasi. Zdecydowanie Varanasi. Miasto które wyzwala u mnie huśtawkę nastrojów. Raz odrzuca mnie i frustruje, by za chwilę dostarczyć ogromnej dawki pozytywnych emocji.
Raz jest się bezczelnie naciąganym, by kilka minut później usiąść z jednym z Sadhu nad brzegiem Gangesu i rozmawiać o Rzeczach Ważnych. Sam nie wiem dlaczego to miasto tak mnie intryguje… Ale nawet teraz, gdybym tylko miał taką możliwość, z radością wróciłbym nad Ganges.
Qype: Czy możesz krótko opisać swoje najwspanialsze fotograficzne przeżycie?
Bartosz: (Śmiech) Pierwszy wyzwolenie migawki pierwszego prawdziwego aparatu – Pentacona Six.
A na poważnie – takie przeżycia towarzyszą mi za każdym razem, gdy wracam w dłuższej nieobecności. Gdy po raz pierwszy wyciągam jeszcze mokre negatywy z koreksu, gdy rozwieszam je do wyschnięcia. Obrazy ożywają, budzą wspomnienia utrwalonych na celulozie chwil. Byc może właśnie dlatego nie przeszedłem zupełnie na natychmiastową fotografię cyfrową. Brakuje mi w niej właśnie tej magii towarzyszącej samodzielnemu wywoływaniu filmów, tego dreszczyku emocji, gdy widzi się negatywy chwili zarejestrowanej przed kilkoma tygodniami.
Qype: Wakacje to czas podróży dla wielu Qyperów, czy możesz dać naszym czytelnikom jedną wyjazdową wskazówkę?
Bartosz: Jedną jedyną – z otwartym umysłem obserwować uważnie. Nieważne gdzie jesteśmy. Nie ma znaczenia czy spacerujemy sopockim molem czy też z plecakem włóczymy się pod Anapurną. Bez zamykania się w stereotypach i wychodząc poza kulturowe uwarunkowania. Otwarty umysł jest jedyną metodą poznania innych ludzi.
Written by izabela on August 3rd 2010. Category: Art, Polska, Uncategorized, Wywiady

